Kategorie: Wszystkie | Kreacje | Kreatury | META | SPDR
RSS

Kreacje

niedziela, 07 grudnia 2008

BZ WBK, bank, którego reklamy bardzo lubię od dawna, wypuścił właśnie dwa nowe filmy. Obie trzymają poziom poprzednich. Pierwsza z nich to John Cleese, w kolejnej, trzeciej odsłonie. Tym razem komik wciela się w rolę telewizyjnego kucharza. Reklama atakuje nas lekkim i niezbyt wyszukanym humorem, ale trzyma poziom. Spot z karpiem, podoba mi się bardziej niż ta z teleturniejem. Widoczna jest pewna gra z widzem. W efekcie dostajemy pastisz nachalnych reklam, w których próbuje się nam wbić do głowy hasła drewnianą tabliczką. Totalnie nie pamiętam, co ona reklamuje, ale powtarzane po raz kolejny „Tanio, Łatwo, Szybko" staje się coraz wyraźniejsze. Parafrazując ostatnią kampanię Media Markt, powiem tak: Dobrze jest! I tak liczy się tylko rozpoznawalność….

 

 

Druga reklama, to ta gdzie rozbijają świnki - skarbonki. Film urzeka mnie idealnym doborem muzyki i klimatem, który nie jest nachalny, tylko radosny i ciepły. Porównajmy to do reklam Lukas Banku czy nawet Get-In-Banku. Prosta, ładna i zajebista ;).

 

15:26, killboard , Kreacje
Link Komentarze (8) »
niedziela, 16 listopada 2008

Tak wiem, dawno nic nie napisałem na blogu. Sprawy osobiste sprawiły, że niektóre sprawy zeszły na dalszy plan. Ale nic, Wracam, ale tym razem nie z zakrwawionymi rękoma, tylko z iskrą w oku, ponieważ znalazłem coś bardzo dobrego.

Chodzi o kampanię reklamową urugwajskiej gazety La Diaria. Kampania składała się z 4 obrazów. Tak obrazów, bo nie wiem czy słowo reklama odpowiednio oddaje to czym są te prace. 4 egzekucje (tak nauczyłem się ostatnio tego słowa w odniesieniu do reklamy :) ) przedstawiają postacie dobrze znane światowej opinii publicznej. Jak się nie mylę są to Papież Benedykt XVI, Che Guevara, Condoleeza Rice oraz Osama Bin Laden.

Prace są wspaniałe. Żeby domyślić się kogo przedstawia obraz trzeba je pomniejszyć. W normalnej wielkości postaci są niewyraźne, złożone z kolorowych plam. Sam nie wiem czy to reklama czy sztuka, a może to po prostu dobra sztuka ta reklama. Prace przypominają mi ma myśl obrazy kubistów czy strukturalistów, takich jak Kazimierz Malewicz.

Przesłanie reklamy według mnie jest takie: Żeby zrozumieć dzisiejszy świat, który złożony jest z wielu różnorodnych elementów, trzeba trochę dystansu żeby dowiedzieć się jak jest naprawdę. No i jak, podoba się wam?

 

Copy "Reality is complex. To understand it, you have to keep some distance. La Diaria. The independent newspaper."

 

 

 

 

23:02, killboard , Kreacje
Link Komentarze (8) »
środa, 05 listopada 2008

Ostatnio pisałem o jednej z najgorszych reklam roku, a dzisiaj chciałbym przedstawić jedną z najlepszych.

Chodzi o reklamę nowych czekoladek marki Ferrero – Rondnoir. Uwielbiam reklamy odnoszące się do emocji. Nie wiem dlaczego, taki już jestem. Jestem fanem czekolady (w lepszym wydaniu), a ostatnio stałem się fanem reklamy Rendnoir. Łza wzruszenia kręci mi się w oku, kiedy słyszę jak muzyka dosłownie zamienia się w czekoladę. Nie disco, nie rock, a właśnie muzyka fortepianu idealnie współgra ze smakiem czekolady. Świetna (nie użyłem czasami już tego słowa?) przenośnia czekolady, która zamienia się w muzykę. Reklama mówi do nas „Otwórz pudełko z czekoladkami, odwiń ze sreberka, powąchaj zapachu prawdziwej czekolady, popatrz na nią jak na rzeźbę, połóż na języku i wsłuchaj się, nuta po nucie w wyrafinowaną kompozycję smaku czekoladki Rendonoir” (kurde, powinni mi za to zapłacić :).

 

Nie jestem idealistą i wiem, że proszku do prania nie pokażą w ten sam sposób, ale z drugiej strony, czemu nie? Minimum słów, tylko zgrabne i trafne porównanie. Polskie reklamy są przegadane. Producenci (zlecający kampanię agencji), myślą, że jak zagadają konsumenta na śmierć, to wykupią im wszystkie produkty ze sklepów.  Cholera, marzą mi się takie reklamy w telewizji.

Na koniec coś specjalnego. Nie chcę nikogo namawiać do zakupu tych czekoladek (bo mi za to nie zapłacili ;), ale zobaczcie sami…

 

ferrero rendnoir

19:20, killboard , Kreacje
Link Komentarze (9) »
wtorek, 28 października 2008

Brytyjski rynek reklamowy to rynek dojrzały. Bardzo trudno przyciągnąć uwagę odbiorcy. Wyspiarski konsument urodził się już w szczelnie wypełnionym reklamami świecie. Myślę że większość stworzonych w Polsce reklam, przeszła by tam bez echa (co nie znaczy, że u nas nie przechodzą bez echa). Jeśli trudno jest skłonić odbiorcę, żeby chociaż spojrzał w kierunku billboardu, trzeba ciągle szukać nowych rozwiązań, żeby zwrócić na przekaz uwagę. Dlatego właśnie uważam Angielskie reklamy za jedne z najlepszych na świecie.

Drugi symptom dojrzałego rynku reklamy na wyspach to rozwinięta reklama społeczna. Poddani Jej Królewskiej Mości Elżbiety II (co wynika z treści tych reklam) to ludzie, którzy notorycznie nadużywają alkoholu i narkotyków oraz łamią przepisy ruchu drogowego. Mam swoje zdanie na temat kampanii społecznych. Po pierwsze nie rozwiązują one problemu u podstawy, tylko komunikują zagrożenie, po to żeby wszyscy mieli spokojne sumienia. Po drugie zyskują na nich głównie agencje reklamowe, które mogą zrobić coś dobrego czyt. zdobyć nagrodę w konkursie. Po trzecie fajnie się je ogląda, wzbudzają emocje, ale nie zmieniają naszego zachowania. Bo czy zdarzyło się komuś przypomnieć sobie podczas imprezy kampanię społeczną i przestać pić? Nie bo ludzie mają swoje skłonności, które siedzą w nich głębiej niż proste kategorie psychologiczne.

Uważam jednak, że kampanie społeczne są potrzebne z jednego względu. Poprzez odwagę wypowiedzi, są widoczne i prowokują do dyskusji nad problemem. Tak naprawdę reklamy społeczne nie trafiają do adresatów tychże, tylko do społeczeństwa jako ogółu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nie ważne co się mówi, ważne że sprawia się, że się o tym rozmawia i skłania do dyskusji. Kiedy w latach 80 – tych, Włoska marka Benetton (tak wiem, temat tysiące razy przetrawiony na całym świecie :)) zaczęła się reklamować poprzez kontrowersyjne reklamy społeczne, ujawnił się obraz społeczeństwa. Społeczeństwo to widziało drwinę z ofiar chorób i wojen, natomiast to oni okazali się ograniczonymi hipokrytami. Opinię publiczną zabolało, że pokazuje im się coś czego nie chcą widzieć na co dzień, nie interesuje ich to i bezpośrednio nie dotyczy. Takie rzeczy to oni mają tylko w gazetach i telewizji.

Cały powyższy wywód zainspirował fakt, że The British Humanist Association prowadzi w tej chwili kampanię społeczną promującą ateizm. Na Londyńskich autobusach i innych nośnikach zamontowano banery z takim oto tekstem (tłumacze na polski, bo w oryginale widać na zdjęciu) „Prawdopodobnie Boga nie ma. Przestań się martwić i ciesz się życiem”. Temat, który w jakby nie patrzyć w społeczeństwie o chrześcijańskiej tradycji, nie był do tej pory tak wyraźnie poruszany, „atakuje” ostatnio przechodniów na ulicy. Jak to zazwyczaj bywa w takich sytuacjach zerwały się głosy protestu, co jak można się domyśleć ucieszyło organizatorów akcji. Właściwie jeśli wierzący w zbawienie przez Jezusa mogą na różne sposoby manifestować swoje poglądy, to dlaczego nie promować by ateizmu jako jednego z alternatywnych światopoglądów. Natomiast jak się okazuje niektórzy dziękują The BHA za podtrzymanie zainteresowania Bogiem. Więcej o tym na Gazeta oraz na Onecie.

Właśnie o to chodzi. Trzeba prowokować dyskusję i komunikację.

14:50, killboard , Kreacje
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 października 2008

W moim ulubionym archiwum reklamy Ads of The World, znalazłem właśnie ciekawy Polski akcent. Warszawska agencja Ars Thenea przygotowała (data publikacji – styczeń 2008) 4 prace dla wina musującego Martini Asti. Copywriterzy po raz kolejny wykorzystują mit z czterema żywiołami. Wodą, ogniem, powietrzem i ziemią. Podoba mi się hasło łączące wszystkie koncepty – w objęciach żywiołów. Mit z 4 żywiołami często był stosowany jakby na wyrost, jednak do Martini Asti pasuje.

Na stronie martiniasti.com przeczytamy „Tak jak woda gasi pragnienie, tak Martini Asti gasi pragnienie przeżycia niezwykłych chwil. Poczuj jak zalewa Cię fala czystej przyjemności, poddaj się potężnemu przypływowi radości życia i orzeźwienia”. Nie wiem jak Wy, ale ja czuje się zaintrygowany. Wiadomo, wino to woda, bąbelki to powietrze, ziemia to życie, a ogień nadaje temu wszystkiemu smaku. Jak dla mnie te printy całkiem dobrze przenoszą sound marki – produktu na reklamę. Polskie reklamy często są przegadane. Lektor (zazwyczaj ciągle ten sam) krzyczy do nas z ekranu, żebyśmy czasami nie zasnęli przed telewizorem. Ta reklama i reklama nowego produktu Ferrero Renoir to komunikacja, którą kupuję.

 

 

 

 

 

23:11, killboard , Kreacje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8



Egzekutorzy.



Popieram Kodeks Blogerów

statystyka